"Niebo w mieście", czyli protestantyzm pod płaszczem katolicyzmu.

Pomysł na otwarcie katolickiej księgarniokawiarni? Wspaniały. Chodziłbym ale: przymiotnik "katolicka" dla mnie oznacza, że idę tam kupić książki katolickie a nie pozycje katolickie wymieszane z protestanckimi - które są w znacznej większości. Zamiast ks. Isakowicza czy nawet św. Jana Pawła II proponuje się tam pozycje protestanckich kaznodziejów. Czytanie, nauka Pisma Świętego? Proszę bardzo, z baptystą. Widzę jak dziś wyglądają kościoły protestanckie na Zachodzie, nie chcę, aby Kościół Katolicki zmierzał w tym kierunku, dlatego wszelkie, nawet tak łagodne rozmywanie pojęcia "katolicka" uważam za pewnego rodzaju zagrożenie i nie zamierzam tego wspierać. I oczywiście mam świadomość, że nie można uogólniać, że wśród protestantów również są wspaniali ludzie - jak Nick Vujicic, czy Victor Orban, ale ja pozostanę wierny swoim przekonaniom, że "katolickie" powinno znaczyć "katolickie". I jeśli ktoś chce promować protestantyzm, to po co nazywać się księgarnią katolicką?

Kategoria: