YouTube częściowo zawiesił konto Donalda Trumpa

YouTube częściowo zawiesił konto Donalda Trumpa

Niedawno Twitter, Facebook, Instagram, Snapchat i Twitch odcięły Donalda Trumpa od rozpowszechniania treści. Teraz do tego grona dołączył również YouTube, który częściowo zawiesił kanał prezydenta za nawoływanie do przemocy.


W środę (13.01) YouTube zawiesił konto Donalda Trumpa. Administratorzy poinformowali, że blokada będzie trwała co najmniej siedem dni. Wcześniej zablokowano go na Twitterze, Facebooku, Instagramie, Snapchacie oraz Twitchu. Z czasem, konto zostało jednak odblokowane, a YouTube wystosował wobec niego pewne ograniczenia.

Wczoraj serwis uniemożliwił prezydentowi USA przesyłanie nowych filmów oraz prowadzenia transmisji na żywo. Niektóre z nagrań zostały również usunięte, a sekcja komentarzy zamknięta. Posunięcie to nastąpiło kilka godzin po tym, jak organizacje strzegące praw obywatelskich zagroziły zorganizowaniem bojkotu reklamowego przeciwko YouTube.

Źródło: YouTube


Powodem takiego działania jest to, że kanał złamał regulamin serwisu. A dokładnie - punkt dotyczący podżegania odbiorców do przemocy. Mowa tu oczywiście o ubiegłotygodniowy atak na Kapitol, gdzie pięć osób poniosło śmierć. W obawie przed podobnymi sytuacjami YouTube postanowił działać. Czy słusznie? Wiele osób uważa, że był to konieczny krok.



Sami administratorzy serwisu YouTube ogłosili na Twitterze:

Po dokonaniu przeglądu i w świetle obaw o potencjalną przemoc, usunęliśmy nowe treści opublikowane na kanale Donalda J. Trumpa za złamanie naszego regulaminu. Kanał ma na koncie pierwsze uchybienie i tymczasowo nie będzie mógł publikować nowych treści przez minimum siedem dni.



Kilkanaście godzin później, Sundar Pichai - CEO Google i Alphabet przekazał agencji Reuters, że konto Donalda Trumpa podlega tym samym zasadom co inne konta w serwisie. Oznacza to, że nie zostanie ono zbanowane dopóki regulamin portalu nie zostanie naruszony więcej niż 3 razy w ciągu 90 dni.

Od 7 stycznia tego roku polityka zawieszania kanału serwisu została uzupełniona o "treści podważające wynik wyborów". Ograniczenie wolności słowa czy może konieczność? Dajcie znać w komentarzach.

Ela Sikora

Studentka dziennikarstwa na UMK. Interesuje się japońską kulturą, fantastyką oraz superbohaterami.