Lekko Stronniczy dla APYnews: Nasze postacie ekranowe nie są jednowymiarowe

Lekko Stronniczy dla APYnews: Nasze postacie ekranowe nie są jednowymiarowe

Jeśli bycie lekko stronniczym nie jest pewnym stylem życia, to osoba, która wytatuowała sobie na ręce nazwę programu prowadzonego przez Karola Paciorka i Włodka Markowicza, znajduje się w nieciekawym położeniu. Na szczęście poniższa rozmowa z Karolem (również pod redakcją Włodka) udowadnia, że ten odważny pomysł ma rację bytu, a ponadto czasem warto wejść drugi raz do tej samej rzeki – nawet jeśli już nie jest tą samą, którą była 4,5 roku wcześniej.


Grzegorz Majchrzak: Powiedz mi, jak i na jaki temat porozmawiać z kimś, kto poruszył ich już jakieś 1100+?

Karol Paciorek: To jest paradoks programów codziennych – pomyśl, jaka musi być gimnastyka wśród prowadzących śniadaniówki – też codziennie, a do tego przez kilka godzin i przewala się tam multum tematów. Więc spokojnie, nie zabraknie tematów, tak samo jak nie skończą się w Polsce absurdy, świeżo oddane do użytku autostrady z dziurami, irracjonalni politycy lokalni, wprowadzane głupie prawa, no i nowinki z każdej dziedziny – serio. Do tego jeszcze jedna rzecz: z Włodkiem mieliśmy 4,5 roku przerwy, to sporo i sporo w naszych życiach się pozmieniało, więc teraz kiedy wraca jakiś temat, który był dotknięty w pierwszej serii LS, to my jesteśmy inni… uwaga, to może zabrzmieć mocno: mogliśmy zmienić poglądy na różne sprawy. Wiem, mocne gówno. Ale wierzę, że do ogarnięcia.

Zgodnie z LS-ową logiką moglibyśmy pogadać o czymś głębszym, ale i o pierdołach – za to ważne, żeby było śmiesznie i sympatycznie.

No bo dokładnie tak wygląda życie: możesz siedzieć w kinie albo ze znajomymi, bawisz się zajebiście, wszystko pięknie i nagle dowiadujesz się, że kolega miał wypadek. Ciach – klimat zmienia się w ciągu sekundy. Oczywiście nie musi być od razu tak hardkorowo, ale daję tylko przykład, że ani my, ani nasze życia, ba!, nawet nasze postacie ekranowe nie są jednowymiarowe. Choć czasem tak się może wydawać. Nikt nie jest tylko komediantem, nikt też nie jest przez cały czas poważny. Natomiast faktycznie jest jedna rzecz, która nam przyświeca od zawsze i to jest praktycznie wspólny cel, który widzimy, nagrywając kolejne odcinki: chodzi o to, żeby poprawić naszym widzom nastrój. Godzina też nie jest przypadkowa: 18:00 – wracasz po pracy, wracasz ze szkoły, czy uczelni i zwykle jesteś zmęczony i raczej nie masz ochoty męczyć się jeszcze cięższym kalibrem, tylko raczej odrobinę odstresować. I tu wchodzimy my, cali na biało.



Mówię tak dlatego, że LS nie jest jakimś kanałem wspartym merytoryką, a czasami wręcz bierzecie pod lupę głupawe artykuły albo po prostu wychodzi gadka urwana z choinki. Ale to jest właśnie fajne i to nie jest zarzut w Waszą stronę – chciałem tylko zastanowić się z Tobą, na czym polega sukces tego formatu?

Może, ale nie jestem dość dobry w introspekcję: co sprawia, że jakiś kanał odnosi sukces. I czym właściwie jest ten sukces, czy on się liczy od 100k subów, czy od miliona? Czy może od miliona na koncie? Albo jak Cię ktoś rozpozna na ulicy. To są serio mocno puste kategorie, więc jeśli twierdzisz, że tą receptą w naszym przypadku jest gadka bez scenariusza? Ok, niech tak będzie.

Idąc dalej moim tokiem rozumowania, to macie kartę przetargową, czyli siebie – charyzmatycznych prowadzących. Z drugiej strony internauci wydają mi się paradoksalnie na maksa utylitarni – jeśli dostrzegą, że coś jest zbędne i nieprzydatne, to z pewnością to wytkną. A Wam raczej nikt niczego nie wytyka, mimo że z boku dla kogoś może wyglądać to tak, że dwójka dorosłych chłopów siedzi, gawędzi sobie i nic z tego nie wynika.

Ja nie wiem, czy nam ktoś czegoś jednak nie wytyka – zawsze jest ta liczba łapek w górę i zawsze jest ileś łapek w dół. Więc wiesz – poprawiać można i należy cały czas. Tylko nie staramy się tego robić na siłę i do przesady. Choćby wiemy, że raczej nie pojawimy się na karcie na czasie, po prostu to nie jest kanał, który ma na to szanse, no i publikując 5 odcinków w tygodniu, naprawdę nie ma czasu na zbyt długie myślenie nad błędami. Robisz kolejny odcinek i jazda – masz nadzieję, że będzie lepszy.

No i jest spoko, oglądanie Was najczęściej daje mi taki pozytywny vibe, ale co jeśli któryś z Was nie ma nastroju na żarty? Czy to raczej jest tak, że co by się nie działo, to przy nagrywaniu bierze Was ten figlarny klimat wywołany kamerą i wspólnym towarzystwem – bo domyślam się, że stymulujecie się swoją obecnością nawzajem.

Jesteśmy dorosłymi ludźmi i poznaliśmy pojęcie ‘pracy’. Więc tak samo jak kiedy prowadzący przychodzi do roboty w TV i ma gorszy nastrój, to reżyser nie mówi mu: ej dobra, to dziś idź do domu i odpocznij, odwołuję zdjęcia. Tak samo my jak mamy dzień nagrań, to wiemy, po co się spotykamy i ewentualny gorszy humor wsadzamy głęboko w kieszenie na te kilka godzin. Stymulujemy się, to oczywiste – inaczej nie byłoby szansy na wspólną pracę tak często i przez tak długi czas.



W ogóle to dobrze mieć w życiu takie osoby, w których obecności dostajesz przysłowiowej "głupawki". Będąc Karolem, dobrze jest mieć swojego Włodka.

To prawda, dobrze jest mieć Włodka. Ale trzeba uważać, w losowych momentach może zacząć wygłaszać mądrości życiowe.

Ale zostawmy już LS-a, a tym bardziej Włodka, bo nie ma okazji się wypowiedzieć. Fascynuje mnie Twoje "zagubienie", niezdefiniowanie – niejednokrotnie mówiłeś, że Ty nadal nie wiesz, co chcesz robić w życiu.

Chyba powoli robię się za stary na to, żeby szczerze twierdzić przed sobą, że nie wiem, co chcę robić. Zwłaszcza że mam od startu LS-a tyle pracy, że weekendy, też są pracujące (u Włodka zresztą jest podobnie). Więc wiem, a przynajmniej wydaje mi się, że wiem: gadam sobie do kamerki. Czasem gadam do większej kamery. I jeśli jest kilka osób, które mają ochotę tego słuchać, to mam zamiar jeszcze chwilę pogadać.

I to jest naprawdę super, bo nie każdy może sobie na to pozwolić – i nie mówię tutaj o jakichś kwestiach finansowych – po prostu nie każdy ma taki mindset. Po 30 ludzie często są już kimś w społeczeństwie i z zawodu i tym kimś będą już do końca życia. Jednemu to odpowiada, drugiemu nie i to jest oczywiście spoko, natomiast YouTuber to chyba zawód, który doskonale umożliwia ciągłą przemianę i poszukiwanie siebie?

W dzisiejszych czasach nikt poważnie myślący nie powinien zakładać, że będzie wykonywał ten sam zawód do końca życia. Niezależnie od tego, co robisz, serio. Więc ja wiem doskonale, że też za jakiś czas będę robił coś innego, albo w innym miejscu, ale szkoda mi czasu na zastanawianie się nad tym, bo wiem doskonale, że gdybym zapytał samego siebie 5 lat temu, co będę robił za 5 lat, to nie trafiłbym w żadną z rzeczy, która się dzieje teraz. Wiem, co mówię, wysyłam sobie co roku na urodziny mail w przyszłość z datą na za rok. I po 12 miesiącach sobie czytam. I zawsze mam opad szczęki: o czym myślałem, co się działo, jak wyglądał mój świat ledwie rok temu. Bardzo polecam – to się nazywa futureme.com :)



W ogóle internet stwarza większą możliwość przearanżowania siebie nawet "na stare lata". Masz dach nad głową, laptopa i internet i możesz zrobić naprawdę sporo. Tylko to trochę tak, jak było w rozmowie z Radkiem u Ciebie na Imponderabiliach – nieograniczone możliwości czy brak zasad sprawiają, że nie wiadomo co robić w tym internecie, jak go wykorzystać. Miałbyś jakieś ograniczenie-radę w tej kwestii, z którą chciałbyś zostawić naszych czytelników?

Radek jest człowiekiem niezwykłym, gdyby nie fakt, że pozwałby mnie na srogą sumę za kilka anegdot, to pokazałbym z przyjemnością, że wcale nie jest człowiekiem, który zawsze chodzi w koszulach. Ponoć jego żona ma stare, zamazane zdjęcie na którym widać Radka w t-shircie, mam nadzieję, że je kiedyś zobaczę, to musi być mega.

Tak, można robić wiele rzeczy, a wielu zawodów, które teraz są intratne, nie było jeszcze kilka lat temu. Ale podstawa się nie zmieniła i moim zdaniem nigdy nie zmieni: kreatywność, chęć do pracy (cytując Włodka), zaangażowanie (cytując Stonogę) i pomysł zawsze będą ważne i to dzięki nim wiele osób wymyśli sobie pracę marzeń. Bycie YouTuberem jest naprawdę spoko, przenigdy nie miałbym szansy na poznanie tylu fantastycznych ludzi i odwiedzenie tylu miejsc. Ale to nie jest jedyna rzecz pod słońcem, na całe szczęście.

No tak, bo przecież jeszcze można być TikTokerem. Serdecznie dziękuję Ci za rozmowę!

Dzięki, piona!

avatar

Grzegorz Majchrzak

Moją pasją jest pisanie, dlatego studiuję filologię polską. Dzięki niej realizuję różne pasje: muzyczne, sportowe, książkowe oraz filmowe. Poprzez pisanie poznaję także świat w kulturalny sposób.