Internet żyje sprawą wykładowców udających studentów

Internet żyje sprawą wykładowców udających studentów

Zdalne nauczanie zaowocowało wzrostem liczby studentów, którzy ściągają na testach. Nic więc dziwnego, że zmotywowało to wielu wykładowców do  wyłapania takich osób. W jaki sposób? Poprzez założenie fejk konta i dołączenie do studenckich grupek. Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Niektórzy profesorowie zrobili to na tyle nieudolnie, że studenci szybko ich przejrzeli.


Założenie fejk konta i dołączenie do grupki studentów to podobno od dawna wykorzystywana metoda infiltracji stosowana przez wykładowców. Jednak co się stało, że wyszła dopiero niedawno na jaw? Podobno to zasługa jednego z profesorów z niepublicznej warszawskiej uczelni. Wypisywał do studentów prosząc o ściągi i odpowiedzi na jego egzamin. Każdy kto mu je podesłał, no cóż, został oblany bez możliwości poprawy.

To nie jedyna taka sytuacja, która w ostatnim czasie ujrzała światło dzienne. Sama znam panią profesor chwalącą się, że incognito dołączyła do jednej ze studenckich grupek. Wiele osób podłapało temat i zaczęło się dzielić z innymi, jak u nich na roku profesorowie próbowali udawać studentów. Obecnie niestety trudno odróżnić, które ze screenów konwersacji są prawdziwe, a które po prostu memem.



Jak widzicie, przeniknięcie do sfery studentów nie zawsze udaje się pomyślnie. Czasem po prostu przez przypadek wykładowcy ujawniają swoją prawdziwą tożsamość. Innym razem przeszkodzi im zapobiegliwość studentów, którzy odkryli już najlepszy system wykrywania profesorów - kazanie "studentowi", aby wyzerował piwo z legitką w ręce czy wyjaśnił jak włączyć rzutnik. Obecnie trudno nie zobaczyć memów na ten temat:





Ela Sikora

Studentka dziennikarstwa na UMK. Interesuje się japońską kulturą, fantastyką oraz superbohaterami.